Co robić, gdy znajdziesz…

Co robić, gdy znajdziesz kociego* oseska?
(Myślę, że przy psim część procedur wygląda podobnie, ale nie mam zbytnio wiedzy, więc opiszę to, co wiem na podstawie swojego doświadczenia, informacji od weterynarza oraz z tego kanału YT, który gorąco polecam do sięgnięcia po bardziej szczegółowe informacje.)

Jeśli znalazłeś jedno lub więcej kociąt, upewnij się, że faktycznie są porzucone. Jeśli są ewidentnie, tzn. znalezione przy drodze, w worku, w kartonie, w lesie, można (i należy!) je zabezpieczyć i zabrać. Jeśli masz wątpliwości, czy w okolicy przypadkiem nie ma ich matki, to w miarę możliwości zapytaj kogoś w sąsiedztwie, czy do gniazda nie dochodzi kilka razy dziennie kotka. Koty to zwierzęta “gniazdowe” i jeśli kocięta przebywają w takim gnieździe, to jest duże prawdopodobieństwo, że wszystko okej. Co innego, gdy kocięta znajdują się zdecydowanie poza miejscem, które ich matka mogłaby uznać za bezpieczne.

Pierwsze kroki po znalezieniu kociąt: pyk w pudełko/koc/ręcznik, zapewnić ciepło i NIE PODAWAĆ krowiego mleka ani śmietanki – podjedź z nimi do weterynarza i poproś o mleko zastępcze dla kociąt (np. Milvet). Jeśli nie masz możliwości zostawić ich u siebie, to raczej nie zostawiaj ich u weterynarza – istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zostaną uśpione, ponieważ kocięta bez matki są pierwsze w kolejce do ewentualnego uśpienia jako te, które mają najmniejsze szanse na przeżycie bez konkretnej opieki. Zamiast tego, poświęć chociaż ten dzień czy dwa na znalezienie im innego domu tymczasowego.

Poproś weterynarza o ocenę ich wieku oraz stanu ogólnego – to pomoże ci określić, ile i jak często powinny jeść. Ta tabela określa te wartości.

Wróciłeś właśnie do domu z pudełkiem mleka w proszku, śmieszną butelką i wiadrem kociąt. Albo garścią. Co dalej?

Jeśli są w miarę czyste, ale np. wilgotne, to po prostu wytrzyj je do sucha – kąpieli warto unikać, dopóki kotom nie ustabilizuje się temperatura. Jeśli mają miejscowe przybrudzenia – wyczyść je wacikiem nasączonym ciepłą wodą i wytrzyj do sucha. Jeśli kocię jest zapchlone albo tak brudne, że o ja pierdolę – wtedy zrób mu “pierścień” z szamponu dla dzieci lub płynu do mycia naczyń wokół szyi i jak najszybciej przemyj pod letnią-ciepłą wodą w zlewie, używając odrobiny jednego z tych dwóch preparatów. Szybciutko wycieranko, można też użyć najdelikatniejszego strumienia suszarki z takiej odległości, by mieć pewność, że nie parzysz mu skóry.

Wiesz już mniej więcej, ile mają, a więc co ile i jaką objętością mleka należy je karmić: ZAWSZE rób to tak, by kot był brzuchem do podłoża, czyli w pozycji naturalnej dla niego, jak jest z matką. Nie wyciskaj mleka z butelki do pyska, niech wyssie sam. Mleko powinno mieć konsystencję lekkiej śmietanki i temperaturę letnią – tak, byś nie czuł ani gorąca, ani zimna, wylewając kroplę na nadgarstek. Dziura w smoczku niewielka, taka by po przekręceniu butelki do dołu wyleciała z niego kropla bez wyciekania. Nie leci nic – za mała, leci strumieniem – za duża.

Zawsze po karmieniu trzeba kota podetrzeć wilgotnym wacikiem lub chusteczką, gazikiem. Najwygodniej jest złapać kocię jedną ręką tak, by był w pionie, a drugą wykonywać delikatne koliste-podcierające ruchy wokół narządów rodnych i odbytu. Oseski nie umieją się same wypróżniać. Za każdym razem powinny oddać mocz, dwójka wychodzi trochę rzadziej.

Nakarmione, odsikane – no to won do spania. Potrzebne ci będzie źródło ciepła – termofor z ciepłą wodą, owinięty w koc, poduszka podgrzewająca ustawiona na najniższe grzanie, lub też skarpeta wypchana suchym ryżem, którą włożysz na kilka minut do mikrofalówki. Prowizoryczne posłanie powinno mieć ścianki, żeby z niego nie wychodziły, na dno koc. Póki są małe i nie jedzą stałej karmy, przestrzeń nie musi być duża. Im większe i bardziej ruchliwe, tym przestrzeni może być więcej, ale do 6-7 tygodnia zawsze tyle, by były w pobliżu źródła ciepła. Sprawdzaj co jakiś czas, czy mają ciepło – czy termofor lub skarpetki nie wystygły.

Jeśli widzisz, że któreś z kociąt jest słabe, możesz dopajać je odrobiną wody z dużym stężeniem miodu z pipetki. Jeśli widzisz, że któreś z kociąt wygląda na dziwnie “spocone” i śpi z dala od reszty rodzeństwa, prawdopodobnie nie przeżyje. Ale nie należy samemu wydawać wyroków, stan kociąt może się zmieniać na przestrzeni dni, a nawet godzin.

Jeśli nie dzieje się nic niepokojącego, odwiedzaj weterynarza ze swoim kocim burdelem raz na 2-3 dni na kontrolę. Może będą potrzebne jakieś badania, suplementy, profilaktyka. Jeśli dzieję się coś złego, np. atak padaczki hipoglikemicznej (kot ma drgawki, wygina się w łuk, nie ma kontaktu wzrokowego), to od razu do weterynarza, jeszcze masz szansę go uratować.

Informuj weterynarza o biegunkach w kolorach od białego, przez żółty, do zielonego lub wymiotach. Jeśli któreś z kociąt ma te objawy, możliwe, że trzeba będzie go odseparować od reszty, jeśli jest szansa, że pozostałe są zdrowe – to mogą być objawy kociego tyfusu, bardzo zaraźliwego i niemal zawsze śmiertelnego dla kociąt. Jeśli uratujesz chociaż jedno z miotu, w którym pojawiła się panleukopenia – gratuluję, jesteś bohaterem! Zrób mu kwarantannę, jeśli tamte żyją i jest dla nich szansa po podaniu surowicy albo spadnie na was z nieba cud – stosuj jednorazowe rękawiczki do obchodzenia się z chorymi kociętami. Dopytaj weterynarza, co dalej.

Około 5 tygodnia możesz pokazać kotom kuwetę (wsadź je delikatnie do środka i pogrzeb palcem w piachu, szybko załapią), a koło 6 tygodnia możesz zacząć dodawać najpierw odrobinę, a potem coraz większą ilość mokrej karmy dla kociąt w stosunku do mleka – aż w butli będzie już tak twardo, że trzeba będzie przerzucić się na miskę. Jeśli kocięta jedzą jak pojebane – super, masz spokój z butlą, po jakimś tygodniu mieszania mleka z karmą możesz je całkowicie przestawić na karmę mokrą, ok. 7-8 tygodnia dodać miskę z wodą i z suchą karmą. Jeśli zaś próbują ssać kawałki karmy z miski – nie poddawaj się i ucz je jeść z miski, ale dopajaj je mlekiem z butli, dopóki nie ogarną, o co chodzi.

Dopytaj weterynarza o odrobaczanie, szczepienia i sterylizację. Jeśli masz kocięta w liczbie mnogiej parzystej, to tzw. dwupakami możesz je oddać po ukończeniu 8 tygodni. Jeśli kotów jest n+1, to n w dwupakach, a 1 do domu gdzie jest kot po 8 tygodniu, albo przetrzymaj je wszystkie do 12 tygodnia i wtedy można pojedynczo. Jeśli jedynak – no to byle po szczepieniach i odrobaczeniu, jeśli było konieczne. Skontaktuj się z pobliskim schroniskiem lub stowarzyszeniem na rzecz zwierząt, może pomogą ci znaleźć im domy na stałe.

Tadeusz i Balbina potwierdzają i pozdrawiają! #frytusiacontent #koty #zwierzeta #pokazkota #koteczkizprzypadku #smiesznekotki