#koty #kot #fundacja…

#koty #kot #fundacja #zwierzeta

Przy okazji #afera u @szejk_wojak przypomniała mi się podobna akcja jednej fundacji dla kotów w #szczecin.

Otóż znaleźli kota i wrzucili post ze zdjęciem na FB. Oczywiście od razu została założona zbiórka, gdyż stwierdzili, że kota trzeba leczyć, jest wychudzony, zaniedbany i chory. Właścicielka szybko się znalazła, bo szukała tego kota (kot poza domem był ok. 3 tygodni). I co? Też nie chcieli jej oddać tego kota. Okazało się, że faktycznie jest to chory kot, ale właścicielka regularnie go leczyła u dwóch weterynarzy. Przez miesiąc „na gigancie” pogorszył się jego stan zdrowia. Fundacja jednak wydała „wyrok” na facebooku (oczywiście był lincz na właścicielkę kota) i kota nie chcieli oddać. Fundacyjny weterynarz kazał usunąć oczy, więc zbierali na to kasę. Trwało to kilkanaście dni, usunęli oczy temu kotu, zebrali trochę kasy na ckliwą historię (więcej niż wydali) i go oddali z powrotem właścicielce, bo „to bardzo rozważna i mocno przemyślana decyzja”.

Za każdym razem jak o tym myślę to trafia mnie szlag, bo sama mam chorego kota, który kiedyś zaginął. Ma jedno oko niesprawne, ale o drugie walczę od kilku lat i jak pomyślę, że mógł mój kot skończyć podobnie (z wyciętymi oczami) to mnie trafia.

pokaż spoiler Dodaję zdjęcie +18, bo to zdjęcie tego kota przed i po wycięciu oczu