#retrowpis Kiedyś robiłem…

#retrowpis

Kiedyś robiłem podchody do pewnej Karyny. Laska wtedy lvl18 całkiem spoko 7/10. Nogi do podłogi z twarzą gorzej, ale gdzieś bóg dał to gdzieś musiał ująć. Dziewczyna rozmowna nawet kumata. Zawsze elegancka i schludna, dobre perfumy i srat taty.
Oczywiście w całych moich zabiegach o nią musiał być jeden minus. Otóż miała psa. Najbardziej chujowa z ras czyli jamnik. Są tak głupie, że jedzą tak długo aż zdechną a jedyna sztuczka jakich można ich nauczyć to „zjedz kiełbasę tylko już nie szczekaj”. Ogólnie nie przeszkadzało mi to bo ona się nim zajmowała. (Kochała go bardziej od matki, a już o mnie nie wspomnę). Byłem w fazie zaawansowanego flirtu, ale seksy nie wchodziły jeszcze w grę.
W końcu po kilku tygodniach udało mi się. Nocka u niej #wygryw mocno! Wszystko poszło standardowo. Kolacja, film, seksy. Obudziłem się rano śniadanie gotowe. Myślę sobie #wygrywmotzno. Siadam wygodnie. Buzi buzi sraty taty i pierdolenie o niczym i jak fajnie było i w ogóle. Smaruje bułkę masłem. Jem te kanapki z serem bo gotowanie to jej pasja. I wtedy na maselniczce skończyło się to jebane masło. A Karyna co wtedy? Zdjęła je na ziemię, żeby ten obsraniec jamnik mógł wylizać maselnczkę!
Po czym Karyna nałożyła tam świrze masło.
Ja O.O #kurwamac
Różowy pasek nic nie mówi, a ten kundel liże maselniczkę.
Kurwa wspaniałe masło!
Kanapka taka pyszna!
Nic nie powiedziałem i wyszedłem. Od tamtej pory nie mam kontaktu z Karyną.
Co trzeba mieć w głowie, żeby jeść z jednej maselniczki z psem! Gdzie tym wielbicielom psów się styki w głowie palą?
I zastanawiam się czy #wygrywczyprzegryw

#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #psy #zwierzaczki #zwierzeta #coolstory