Mirabelki i Mireczki, oto…

Mirabelki i Mireczki, oto kontynuacja mojej wczorajszej historii z pieskiem.

Wstałem niestety dość późno, bo ok. 10 (cholerny budzik). Mirka (takie nadałem jej imię, na cześć portalu ze śmiesznymi obrazkami) jakimś cudem rano wydostała się z podwórka, prawdopodobnie przeszła pod płotem (lub została wypuszczona). Popytałem sąsiadów, okazało się, że około godziny 6 sąsiad ją widział, ale gdy wracał w okolicach godziny 8, to już jej nie było. Ale niczym się nie martwcie, znalezienie jej nie powinno być problemem. Spędziła ona większość (jak nie całe) swojego życia na ulicy. Jestem pewny, że w ciągu kilku dni będę miał przynajmniej informacje co się z nią dzieje. Zaraz jeszcze skoczę się przejść i ją poszukać.

Teraz najważniejsza część historii. Okazało się, że sąsiadka z budynku obok ma działkę na tych samych ogródkach działkowych, na których ten pies spędza większość czasu (w tym noce). Jest ona (pies, nie sąsiadka) tamtejszą maskotką (tak jak podejrzewałem) i ludzie się nią opiekują (to wyjaśnia dlaczego nie jest wychudzona, a wręcz dobrze zadbana), widziałem też na jej szyi ślad po obroży, co pozwala sądzić, że ktoś próbował ją udomowić. Wczoraj zauważyłem, że dość dobrze chodzi przy nodze i potrafi podawać łapę, co też wskazuje na dość dobre towarzystwo (nie lubię słowa „właściciel”). Śpi ona na małym posłaniu na jednej z działek, jednak to nie są zbyt dobre warunki. Razem z sąsiadką postanowiliśmy zmienić jej los, ale nie jakoś bardzo. Widać, że ludzie lubią tę psinę, więc nie będziemy jej im odbierać. Zbudujemy (albo kupimy) jej budę i postawimy na terenie działek (jeszcze nie wiemy czy na terenie „neutralnym” czy na działce sąsiadki), dzięki temu będzie mogła dalej przyjaźnić się z tamtejszymi ludźmi, ale poprawi się jej komfort życia. Oczywiście załatwimy też karmę i dostęp do wody, no i jakieś zabawki (jest dość młoda, pewnie ma lekko ponad rok). Za to gdy zrobi się zimno, zamieszka na pewien czas w schronisku lub u sąsiadki.

#zwierzeta #zwierzaczki #smiesznypiesek