W #japonia, kawałek na…

W #japonia, kawałek na południe od Osaki, znajduje się kocia linia kolejowa. Kursuje po niej pociąg-kotek z uszkami i wibrysami, a naczelnikiem ostatniej stacji na trasie też jest kot (na zdjęciu poniżej). Można kupić koci deser i miliony pamiątek. Dokładniej o tym, wraz z wieloma zdjęciami, piszę TUTAJ.

Przyjeżdżają tam nawiedzone „kociary” z całego świata. No przepraszam, sam uwielbiam #koty i sam je mam, ale…

Na kociej linii kolejowej, w całym tym zalewie słodyczy i mega drogich pamiątek, jedynym elementem prawdziwego obcowania ze zwierzętami jest szklane akwarium ze śpiącym wewnątrz żywym kotem („naczelnikiem stacji”). Nie ma poza tym prawdziwych kotów, kociego przytułku, nawet kociej karmy ani zabawek w sklepiku (żeby domowemu pupilowi przywieźć pamiątkę z podróży). Jedynie rysunki, figurki, pamiątki – wszystko z plastiku, metalu, papieru. Zwierzęta sprowadzono do formy popkulturowego symbolu.

Tak więc linia Kishigawa zapewnia niebywałe doznania raczej miłośnikom kocich memów, a nie samych zwierząt. Podobnie jak jogurt truskawkowy z marketu, który oferuje jedynie smak syntetycznej truskawki, nie mający niemal nic wspólnego z prawdziwymi truskawkami prosto z pola.

Świadczy to trochę o lokalnym patriotyzmie i przedsiębiorczości, która potrafi stworzyć coś z niczego. Ale także o tym, że w świecie współczesnej turystyki da się sprzedać absolutnie wszystko, jeśli tylko zadbać o odpowiednią aurę i opakowanie. Turyści z całego świata przyjeżdżają pod Wakayamę, żeby podniecać się kotem w akwarium. Gdyby weszli na dowolne podwórko, spotkaliby 50 takich #smiesznekotki i to bez szklanej przegrody, ale to już nie jest „kawai”.

#podroze #ciekawostki #smiesznypiesek #zwierzaczki #zwierzeta #kolej #pociagiboners #pociagi